Jest to miejsce interesujące, na prawdę czuć klimat Włoch, jednak znacznie wole wracać tam w lato, kiedy jest ciepło, drzewa kwitną, a słońce jest obecne od rana do wieczora na niebie. Niestety w Mediolanie komunikacja nie jest tak fajnie rozbudowana jak w Paryżu. Jest kilka linii metra, ale niestety aby dostać się w niektóre miejsca trzeba wsiąść w tramwaj. Podobnie wykupuje się tutaj tygodniową kartę, która zezwala nam na dowolną ilość przejazdów metrem, autobusem, tramwajem. Cena załadowania takiej karty również wynosi ponad 20 euro tygodniowo. Znajdziemy tam tez wiele restauracji, moje ulubione knajpki znajdują się w okolicach DUOMO. Jest to plac - dla mnie samego, punkt odniesienia w tym mieście, na którym znajdziemy gotycką katedrę Duomo St. Maria Nascente di Milano. Za każdym razem gdy tam jestem robi na mnie mega duże wrażenie. Budowa i ogrom sprawia, ze ludzie w porównaniu do tego budynku wyglądają jak mrówki. Na placu zawsze znajduje się wiele osób, przeważnie turystów. To miejsce kojarzy mi się również z nazywanych przeze mnie " murzynami". Często zaczepiają ludzi w celu sprzedania rożnych rzeczy. Tuż obok wybudowano budząca podziw galerie w której znajdują się sklepy wszystkich światowych domów mody takich jak VERSACE czy PRADA. Jednym z moich ulubionych miejsc tam jest park Sempione, w którym często w sezonie letnim ze znajomymi spędzamy czas po castingach. Niedaleko znajduje się bardzo fajny klub - JustCavali, w którym wraz ze swoją agencją świętowaliśmy zakończenie męskiego FW. Polecam też spacerowanie uliczkami wokół EXPO. Jest to bardzo ciekawa okolica, zawsze jest tam bardzo duży ruch, a gdy jest gorąco możemy ochłodzić się przy fontannach. W tej okolicy odbywa się też wiele castingów między innymi do GUCCI..Warto wspomnieć, że jeśli chodzi o długość oczekiwania na castingach w Mediolanie to jest ona moim zdaniem niestety najdłuższa. Kolejki są ogromne!Ostatnim razem podczas FW w czerwcu tak się złożyło, że przez cały tydzień apartament był do mojej dyspozycji. Często spotykaliśmy się ze znajomymi własne u mnie, gotowaliśmy i miło spędzaliśmy czas.W Mediolanie oprócz chłopaków z mojej polskiej agencji: Adama i Sylwestra, na kontrakcie była Asia, z którą poznałem się w HK ostatnim razem. Później dołączyła do nas jej siostra, Kamil i wiele innych osób. Było na prawdę świetnie.
Mediolan nie jest moim faworytem z listy tych miast, ale nie mówię, że nie jest warty obejrzenia. Znajduje się tutaj wiele ciekawych miejsc, restauracji, w których zjeść możemy prawdziwą włoska pizzę, makaron. Dużo na pewno zależy od osób, którymi się otaczamy. Akurat do tego nie mam radnych zastrzeżeń, było na prawdę bardzo zabawnie i wesoło. Tak, z pewnością zapamiętam pobyt w tym mieście...
Mam dla Was kilka zdjęć.
































Ostatnim miastem, które znajduje się na mojej liście jest Londyn. Po raz pierwszy odwiedziłem je w czerwcu tego roku na kilka dni. Niestety nie zdążyłem zobaczyć tam prawie nic. .. Z czego nie jestem zadowolony. Na dworcu kolejowym czekał na nas - mówię nas ponieważ z Paryża przyjechałem pociągiem z Sylwestrem, driver, który był na tyle miły i podczas podrózy opowiadał nam o tym mieście jak przewodnik. Fashion Week w Londynie nalezy do najintensywniejszych, najbardziej pracowitych. W Londynie byłem niecały tydzień. Biegałem dzień w dzień z castingu na casting. Zrobiłem tez kilka pokazów. Jednak opiszę to, co zauważyłem na ulicy podczas przemieszczania się po mieście. Metro. W Porównaniu do Paryża i Mediolanu jest w nim bardzo, ale to bardzo duszno. Wygląda nieco inaczej, jest bardzo dobrze rozwinięte, ale jednocześnie ciasne. Kilka razy natrafiłem na sytuację, kiedy należało poczekać na kolejny pociąg bo nie dało wejść się do środka. Metro w Londynie jest bardzo zatłoczone, to pewnie ze względu na ilość turystów... Nie jeden raz idąc ulicą było słychać rozmowy w języku polskim. Zawsze bardzo to cieszy, kiedy słyszy się swoich rodaków w innym kraju. Castingi często odbywały się na obrzeżach, choć zdarzały się również w centrum. Londyn to z pewnością miasto bardzo nowoczesne, robię bardzo duże wrażenia. Bardzo pokochałem styl w którym buduje się tam kamieniczki. Przeważnie są z czerwonej cegły. Widok taksówek i czerwonych, dwupiętrowych autobusów czy budek telefonicznych jest niezwykły. Tym bardziej, że wcześniej widziałem je tylko na pocztówkach i w internecie. Hotel w którym mieszkałem przez ten czas robił wrażenie. Pięciogwiastkowy, ze spa, w którym można było się odprężyć po dniu ciężkiej pracy, siłownią, a co najważniejsze ze śniadaniem! Przepysznym śniadaniem . Codziennie rano jedzenia na stole było pod dostatkiem. Jesz co chcesz. Najczęściej wybierałem płatki z owocami, kawę i croissanta.Co z obiadem i kolacją ? Często jadałem tam przez kilka dni tzw. fast foody - najszybsze, kiedy wracasz do domu późnym wieczorem. Ogólnie Londyn jest bardzo drogim miastem, dlatego też 2-3 funty za frytki, małą tortillę i coś do picia to dobra okazja. Jeśli chodzi o zabytki, nie za duzo zobaczyłem, jak już wspomnaiłem. Jednego dnia pod koniec FW w Londynie wraz z Sylwestrem i Kubą wybraliśmy się w okolice Westminister. To tam z daleka zobaczyłem Big Ben, przepiękny plac, na którym działo sie bardzo wiele. Spiewano, tańczono, uliczni malarze malowali obrazy na ziemi - bardzo mi się to podobało. Ludzie byli zadowoleni, roześmiani i pełni energii. Później przeszliśmy wzdłóż bardzo długiej ulicy do Pałacu Buckingham. Zrobiłem mnóstwo zdjęć, akurat tego dnia przez wspomnianą ulice przeszła parada z udziałem królowej z okazji jej urodzin. Wyczerpani po całym dniu, wróciliśmy do hotelu. Musieliśmy się pakować i wylecieć kolejnego dnia...
Standardowo, trochę zdjeć z ulic Londynu, który naprawdę mi sie spodobał. Mam nadzieję, że będe miał okazję tam jeszcze wrócić nie raz.
Mam nadzieję, że post był dla Was interesujący. Poświęciłem na niego bardzo duzo czasu, mam nadzieję, że okazał się owocny.
***
INSTAGRAM: eryk_szymanski
CONTACT: erykszymanski.blog@gmail.com